poniedziałek, 17 grudnia 2007

Making of BSI # 1

Oto pierwsza notka z nowej serii "Making of", w której pisać będę o kulisach prac nad BSI. O czym mowa? A chodzi tutaj o serwis internetowy, nad którym od pewnego czasu pracuje, a który wczoraj wkroczył w fazę produkcyjną, ku mojej uciesze:)

W chwili obecnej nie mogę jeszcze napisać jakim dokładnie serwisem ma być BSI i o czym będzie traktował. Wynika to ze wzmożonego ruchu w branży mediów internetowych ostatnio. Nie chcę tak jak ktoś kiedyś chwalić się czymś czego nie ma i obiecywać innym gruszki na wierzbie. Sam dałem się kiedyś na takie obietnice naciągnąć, a jedyne co mi po tamtej historii zostało to niesmak. Tamto to jednak przeszłość. Trzeba krzesać iskry i ciąć stal, bo kolejne wyzwania czekają. Tak przynajmniej głosi motto "Monster Garage".

Zwarci i gotowi przystępujemy do pracy. Nie będę tutaj pisał skąd wziąć pomysł na serwis. Albo się go ma i wie się co chce robić, albo nie warto zawracać sobie i innym głowy. Ja sam, od czasu gdy, w 2004 roku zostałem członkiem redakcji Wrót Wyobraźni, wiem, że chcę pracować w przemyśle internetowym. Pomysł serwisu i własnego biznesu na nim opartego zrodził się w mojej głowie przy okazji wspomnianej wcześniej historii z przeszłości. Stwierdziłem, że najlepszym szefem dla siebie będę ja sam i postanowiłem się sprawdzić. Generalnie rzecz biorąc wizja tego co chcemy osiągnąć to podstawa i połowa sukcesu. Mając sformułowany pomysł idziemy prostą drogą bez nadmiernych przestojów i ciągłego zastanawiania się co dalej? Natomiast druga połowa to ludzie i budżet.

Bardzo efektywnie pracować można w grupie. Jeśli jednak jako twórca kolejnego internetowego hitu jesteśmy człowiekiem orkiestrą, który programuje prawą dłonią, a lewą projektuje layout w Photoshopie to wtedy możemy przejść od razu do pieniędzy. Ja nie jestem programistą, nie znam PHP, ani żadnego innego języka sieciowego. Zajmuje się grafiką i projektowaniem oraz pomysłem. Programowaniem zajmuje się natomiast mój kumpel. Warto pomyśleć w początkowej fazie o formach gratyfikacji dla ludzi uczestniczących w projekcie, gdyż bardzo często trudno jest zorganizować na starcie budżet, z którego można by płacić pracownikom. Webmaster musi natomiast mieć za co kupić wszystkie najpotrzebniejsze do życia produkty, takie jak piwo, wódka czy chociażby fajki;)

Tak, tak. Mamona to jeden z najlepszych znanych ludzkości motywatorów. Coraz trudniej znaleźć pracowników posiadających odpowiednie umiejętności, chcących pracować jedynie dla idei. W przemyśle internetowym tak już jest, że początki to zazwyczaj niesformalizowana działalność, z której dopiero z czasem mogą przyjść dochody.

Mówi się, że na start projektu wystarczy już tysiąc złotych. Wszystko zależy jednak od profilu działalności jaki przyjmiemy. Jeśli za cel przyjmiemy stworzenie serwisu hostującego wideo tak jak YouTube, konieczne będą wydatki na dobry hosting lub nawet serwer dedykowany. Gdyby jednak chodziło o serwis dla miłośników rybek akwariowych, to na początek odpowiedni będzie najtańszy hosting z oferty home.pl.

Ciąg dalszy nastąpi.

dodajdo.com

Brak komentarzy: