Sylwester minął szybko, bo było miło. Jak w tej reklamie - wino i śpiew. Ale wszystko co dobre, szybko się kończy. Niejaki Pan Zawisza wziął udział w pacyfikacji uczestników imprezy, po której miało odbyć się sprzątanie, ale przeszliśmy od razu do fazy snu.Początek roku zaserwował mi kolejne ekstremalne przeżycia w postaci filmu prosto z Bollywood "Czasem słońce, czasem deszcz", który ukazał mi odmienność hinduskiej kultury. Bardzo charakterystyczny dla tamtejszej kinematografii jest wiatr, który wieje również w pomieszczeniach zamkniętych.
W rozpoczętym nowym roku chciałbym życzyć wszystkim oraz sobie, abyśmy umieli cieszy się z tego co mamy oraz walczyć o to czego pragniemy. Szczęśliwego 2008 roku!:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz