piątek, 5 października 2007

Płodny Falkon

Notkę tą zacząłem pisać przed ukazaniem się na Wrotach Wyobraźni listu otwartego w sprawie Falkonu 2007. Publikuję ją dopiero teraz, gdyż nie zdarzyłem jej wcześniej skończyć. Co prawda, treść listu napisanego przez naczelnego Wrót pokrywa się z moimi odczuciami i opinią, szkoda mi jednak było bezsennej nocy tracić, dlatego publikuję poniższą notkę.

Zostawmy na chwilę politykę i zajmijmy się polityką. Jestem miłośnikiem fantastyki i w tym środowisku staram się działać. Od ponad 3 lat staram się w miarę możliwości bywać na konwentach, uczestniczę w różnych imprezach fandomowych, współtworzę portal internetowy i klub fantastyki.

Gdy po pierwszym swoim konwencie (Wizkon 2004) postanowiłem zorganizować taką imprezę, za wzór przyjąłem sobie Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki - LSF. Klub znany w kraju, można powiedzieć renomowany, organizator wielu edycji jednego z najlepszych i największych konwentów - Falkonu. Uważałem wtedy że członkowie LSFu są to ludzie z pasją, prawdziwi fani chcący szerzyć kulturę oraz integrować środowisko. Możliwe że wtedy była to prawda. Dzisiaj to już tylko wzbudzająca ironiczny uśmiech, mrzonka idealistów.

Nigdy nie byłem na Falkonie. Dotychczas jakoś się nie złożyło. W tym roku miałem jednak silne postanowienie, że wreszcie pojadę. Zobaczę jak zima nawiedza Lublin (mawiają, że przechodzi z Falkonem). Ostatnie decyzje organizatorów całkowicie mnie zniechęciły. Bojkotuję tegoroczny Falkon oraz każdy następny, który dzielić będzie środowisko na lepszych i gorszych tylko na podstawie niespełnionych ambicji, pojedynczych członków LSFu. Oczywiście, doskonale wiem, że mój protest nic nie znaczy. Koordynatorzy Falkonu mają mnie (większość z nich mnie nie zna nawet) głęboko w poważaniu. Uważam jednak że czas najwyższy powiedzieć głośno to o czym wielu szepcze po kątach.

Tegoroczna, VIII już edycja Falkonu odbywa się w nowej lokalizacji. Z tego powodu, aby wypromować i utrwalić potencjalnym uczestnikom jej położenie, koordynatorzy postanowili (wielokrotnie wspominając o tym na różnych imprezach) zjednoczyć lubelski fandom. Dziwne jednak wydają się takie deklaracje, w sytuacji gdy największy lubelski portal fantastyczny Wrota Wyobraźni zostaje odsunięty od możliwości udzielenia patronatu medialnego imprezie. Koordynatorzy tłumaczą to warunkami patronackimi jakie stawia im obecny główny patron, serwis na literkę P, zwany dalej Płodem. Warunki jakie musi spełnić impreza, aby Płód objął ją patronatem to przede wszystkim wyłączność dla niego (bardzo często krytykowany przez fandom warunek i naginany przez Płoda). Płód się jednak ugiął i zezwolił aby wśród patronów znaleźli się Paradoks (nieślubne dziecko LSFu) oraz Informator Konwentowy (WTF??) Czy Płód zmiękł ze starości, czy może umiejętności negocjacyjne koordynatorów zadecydowały?

Prawda jest taka, że zarząd wykorzystał politykę Płoda, aby marginalizować Wrota, które zdecydowały nie łączyć się z Paradoksem (fuzja do której nie doszło to temat na inną notkę, choć temat mało ciekawy). Działanie tego typu charakterystyczne jest przede wszystkim dla rynku komercyjnego, fandom natomiast nie rządzi się takimi prawami. Oczywiście obok środowiska istnieje cała machina handlowo-wydawnicza, którą owy fandom napędza. Zawsze jednak, oba te organizmy żyły sobie wyraźnie oddzielone, stykając się tylko w pewnych kluczowych momentach. Czyżby więc chodziło o jakieś pieniądze? Jak mówi bowiem stare przysłowie: jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Oczywiście jest to domysł, w dodatku raczej mający mało wspólnego z rzeczywistością. Działania koordynatorów Falkonu świadczą jednak o tym, że istnieje pewna wojna interesów. Dowodzą bowiem, że bezinteresowna niegdyś ideowa działalność fanowska stała się obecnie polem 0strej rywalizacji, znanej raczej ze świata polityki lub biznesu.

Gdzie zatem podziała się maksyma fani dla fanów? Czy Ci, którzy chcieli działać dla wspólnego dobra oraz integracji środowiska są już tylko garstką naiwniaków mających za chwilę zostać rozszarpaną przez zawistne fandom(ciuchy)owe hieny? Nie można się natomiast dziwić polityce patronackiej Płoda. Jest to bowiem serwis komercyjny (nie koniecznie dochodowy). Ma swoje zasady, którymi kieruje się w swojej działalności. Jak mawia premier Kaczyński: zasady zobowiązują. Są to jednak bardzo giętkie zasady, tak więc Płód nagina je tak jak chce i kiedy chce, raz dla Polconu, raz dla Falkonu.

Tegoroczny Falkon zapowiada się jako bardzo płodny. Obawiam się jednak, że z tego związku zrodzić może się jedynie dziecko Rosemary. Tym bardziej dziękuję koordynatorom, że dali mi kiedyś dobry przykład. Nawet jeśli to było kłamstwo, a zachowanie ich było na pokaz, to ukierunkowało mnie w wielu sprawach.

dodajdo.com

1 komentarz:

Jarek K. pisze...

Bardzo się cieszę, Frost, że jesteś w stanie zrozumieć interes Poltera i oddzielić całą sprawę od spraw prywatnych. Po prostu dzięki.