Dzisiaj wreszcie poszedłem do mojego promotora z pierwszym podrozdziałem mojej pracy licencjackiej. Choć nie spodziewałem się, że przyjmie tekst bez uwag, to miałem nadzieje, że podążam we właściwym kierunku. Okazało się jednak, że dobre były jedynie nagłówki akapitów;) Cóż mogę powiedzieć? Prawdopodobnie tak miało być. Prawdopodobnie tak zaczyna się pisanie pracy. Promotor po to właśnie jest, aby naprowadzić piszącego prace studenta na właściwy kierunek i redagować jego dzieło. Przybiło mnie jednak trochę to, że w moim przypadku okazało się, że jechałem nie tą trasą co trzeba, w dodatku w zupełnie przeciwnym kierunku.Zderzenie z rzeczywistością było dość bolesne. Ponadto jeszcze kilka spraw dobiło mój nastrój. Tym czasem idą święta, choć nie dla wszystkich będą one chyba szczęśliwe i to też jest przykre. Cieszmy się jednak tym co mamy.

1 komentarz:
Heh, Froście; Twój temat licencjatu jest równie "lekki" jak mój ;). Dobrze, że większość pisze prace na kompie i przynajmniej błędów ortograficznych nie ma xD.
Prześlij komentarz